- rozdziały nie będą nazywane
- nowe posty będą pojawiać się w okresie BARDZO nie regularnym
- Nie będę dedykować rozdziałów, ale co jakiś czas wspomnę o kimś lub komuś podziękuję ;)
- Rozdziały nie będą zbyt długie
Mam nadzieję że żaden czytelnik nie będzie miał nic przeciwko :)
~
Chciałabym podziękować Ashtcie (nie wiem jak to się odmienia T_T ) za pierwszy komentarz. :) Mam nadzieję że nie ostatni ;)
~
Hermiona obudziła się z krzykiem. Znów ten sen. Prześladował on ją od trzech tygodni i nie ustępował ani na chwilę. Ponadto widziała go, czuła go razem z emocjami w nim zawartymi, nawet w dzień. Nie mogła w pełni cieszyć się wszystkim co czekało ją w następnych dniach gdy przed oczami miała światła tira jadącego po prawie pustej drodze, rozpaczliwie próbującego zahamować i uniknąć zderzenia z małym autem osobowym. Najbardziej w całym śnie przerażało ją że jest on taki...realistyczny. Wydawało się że to wszystko dzieje się naprawdę. Ciężko jest wyrwać się wtedy z objęć nocy. Na razie ani razu nie udało jej się obudzić się w połowie snu. Zawsze zrywała się w tym samym momencie. W momencie, w którym wie się już co się stanie, ale nie ma się czasu już na żadną reakcję. Nie ma się czasu na pomyślenie o bliskich. Nie ma się czasu na przeproszenie tych wszystkich, których przez całe swoje życie się zraniło. Nawet po obudzeniu ten moment, ten urywek snu wisiał jej przed oczami i rozsiewał grozę, która ogarniała ją całą i sprawiała że nie mogła czuć się już bezpieczna. Straszne są chwile w których widzisz małe dziecko biegnące przez ulicę i nagle zza
zakrętu wyjeżdża rozpędzony motocykl...albo gdy w aucie które cię mija widzisz szczęśliwą rodzinę, a w wieczornych wiadomościach widzisz zdjęcia ich twarzy na liście zmarłych w wypadku samochodowym. W takim momencie czujesz, że mogłeś coś zrobić, a nie zrobiłeś. A czy możesz sobie wyobrazić gdy do takiej sceny dochodzi jeszcze żywe i wyraźne odczucie strachu, zaskoczenia i smutku, dokładnie takie jakie czuje osoba będąca ofiarą w zaistniałej sytuacji? Czy możesz wyobrazić sobie uczucie że to mogłeś być ty? Właśnie to czuła teraz Hermiona Granger. Strach. Na szczęście, nie była osobą która trzyma wszystkie problemy w sobie, i sama stara się z nimi uporać, choćby nie wiem jak duży ciężar niosłyby ze sobą. O tym dziwnym śnie poinformowała już przyjaciół, Harry'ego i Ginny, którzy już po kilku dniach znaleźli rozwiązanie. Eliksir rozbawienia. W odpowiedniej dawce powoduje śmiech, nieograniczoną radość oraz nadpobudliwość, ale w mniejszej porcji może sprawić że złe wspomnienia znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ( co w przypadku czarodziejskiego świata nie jest zbyt nadzwyczajnym określeniem). Tak czy inaczej od tych paru dni codziennie rano Miona zażywała owe kilka kropli eliksiru i mogła cieszyć się życiem tak samo jak kiedyś. Także tym razem pierwszą czynnością wykonaną po przebudzeniu się było pośpieszne napojenie się zbawczym płynem. Czuła jak płynie on w jej żyłach i sprawia że wszystkie problemy znikają. Odetchnęła z ulgą i wzięła się za dobieranie ubrań. W końcu jej wybór padł na delikatną, jasno różową sukienkę i kremowe buty. Uśmiechnęła się do odbicia. Musiała wyglądać wyjątkowo pięknie, ponieważ właśnie tego dnia z Ronem szli do sklepu wybrać suknię ślubną. Uroczystość miała się odbyć za dwa tygodnie i wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, najlepiej jeszcze trochę przed czasem (jak to na Hermionę Granger przystało). Jednym machnięciem różdżki, na którą od niedawna miała specjalny, elegancki pokrowiec i trzymała go zawsze przy sobie, przywołała na stół zestaw śniadaniowy w postaci miski z mlekiem, płatków oraz croissanta z dżemem. Usiadła i jedząc, zaczęła przyglądać się "ścianie wspomnień". Razem z Gin wpadły na ten pomysł tuż po przeprowadzce do Miony do nowego mieszkania. Na owej wyżej wspomnianej ścianie, która znajdowała się za kanapą, wisiało mnóstwo zdjęć: magicznych, poruszających się fotografii oraz zwykłych, mugolskich, z czasów jej dzieciństwa. Największa, znajdująca się po środku pokoju przedstawiała uśmiechniętych i machających ludzi na tle Hogwartu. Została zrobiona tuż po wielkiej odbudowie. Wszystkie postacie miały wycieńczone miny, a ciała mizerne. Widać było że pracowali od dawna, bez prawie żadnych przerw. Ale przez zmęczenie przebijała się wielka radość. W pierwszym rzędzie stało dobrze znane trio gryfonów. obok nich znajdowała się cała Gwardia Dumbledore'a oraz George z Fredem, który po ciężkich zabiegach i rehabilitacji wrócił do siebie, pomimo tego że przez jakiś czas był na skraju śmierci. Za tą gromadą kłębiło się mnóstwo osób z domu węża. Prawie cały Slytherin po śmierci Czarnego Pana "nawrócił się". Niektórzy naprawdę cieszyli się z końca niewoli, a niektórzy robili to, aby uniknąć wyroku w Azkabanie. Chyba jedynym który od czasu wojny nie pokazał się publicznie był Dracon Malfoy. Na początku krążyły pogłoski, że popełnił samobójstwo aby dołączyć do ojca, ale po tygodniu jeden z reporterów "Proroka" zobaczył go w oknie Malfoy Manor, upitego i rozwalającego większość przedmiotów które stanęły na jego drodze do kanapy, na której, położył się byłoby zbyt delikatnym określeniem, rozwalił się i zasnął płytkim snem, a z ust spływała mu stróżka śliny. Jednogłośnie stwierdzono że należy po prostu dać mu spokój, bo prędzej zacznie rzucać klątwami w kogokolwiek kto się do niego zbliży niż zacząłby tłumaczyć co jest przyczyną jego stanu. Dziewczyna otrząsnęła się z chwilowego zamyślenia, ponieważ wpatrzona w fotografię prawie wpakowała sobie łyżkę z mlekiem w sam środek czoła, szybko skończyła jedzenie, wstała, zerknęła na wychodnym w lustro i lekko poprawiła fryzurę, po czym uśmiechnęła się do odbicia i wyszła z domu.
~
Miałam dość duży dylemat czy wstawić to co mam, czy napisać dłuższy rozdział, ale postanowiłam, że lepiej nie przesadzać i resztę zostawiam na rozdział 2 :)
zakrętu wyjeżdża rozpędzony motocykl...albo gdy w aucie które cię mija widzisz szczęśliwą rodzinę, a w wieczornych wiadomościach widzisz zdjęcia ich twarzy na liście zmarłych w wypadku samochodowym. W takim momencie czujesz, że mogłeś coś zrobić, a nie zrobiłeś. A czy możesz sobie wyobrazić gdy do takiej sceny dochodzi jeszcze żywe i wyraźne odczucie strachu, zaskoczenia i smutku, dokładnie takie jakie czuje osoba będąca ofiarą w zaistniałej sytuacji? Czy możesz wyobrazić sobie uczucie że to mogłeś być ty? Właśnie to czuła teraz Hermiona Granger. Strach. Na szczęście, nie była osobą która trzyma wszystkie problemy w sobie, i sama stara się z nimi uporać, choćby nie wiem jak duży ciężar niosłyby ze sobą. O tym dziwnym śnie poinformowała już przyjaciół, Harry'ego i Ginny, którzy już po kilku dniach znaleźli rozwiązanie. Eliksir rozbawienia. W odpowiedniej dawce powoduje śmiech, nieograniczoną radość oraz nadpobudliwość, ale w mniejszej porcji może sprawić że złe wspomnienia znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ( co w przypadku czarodziejskiego świata nie jest zbyt nadzwyczajnym określeniem). Tak czy inaczej od tych paru dni codziennie rano Miona zażywała owe kilka kropli eliksiru i mogła cieszyć się życiem tak samo jak kiedyś. Także tym razem pierwszą czynnością wykonaną po przebudzeniu się było pośpieszne napojenie się zbawczym płynem. Czuła jak płynie on w jej żyłach i sprawia że wszystkie problemy znikają. Odetchnęła z ulgą i wzięła się za dobieranie ubrań. W końcu jej wybór padł na delikatną, jasno różową sukienkę i kremowe buty. Uśmiechnęła się do odbicia. Musiała wyglądać wyjątkowo pięknie, ponieważ właśnie tego dnia z Ronem szli do sklepu wybrać suknię ślubną. Uroczystość miała się odbyć za dwa tygodnie i wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, najlepiej jeszcze trochę przed czasem (jak to na Hermionę Granger przystało). Jednym machnięciem różdżki, na którą od niedawna miała specjalny, elegancki pokrowiec i trzymała go zawsze przy sobie, przywołała na stół zestaw śniadaniowy w postaci miski z mlekiem, płatków oraz croissanta z dżemem. Usiadła i jedząc, zaczęła przyglądać się "ścianie wspomnień". Razem z Gin wpadły na ten pomysł tuż po przeprowadzce do Miony do nowego mieszkania. Na owej wyżej wspomnianej ścianie, która znajdowała się za kanapą, wisiało mnóstwo zdjęć: magicznych, poruszających się fotografii oraz zwykłych, mugolskich, z czasów jej dzieciństwa. Największa, znajdująca się po środku pokoju przedstawiała uśmiechniętych i machających ludzi na tle Hogwartu. Została zrobiona tuż po wielkiej odbudowie. Wszystkie postacie miały wycieńczone miny, a ciała mizerne. Widać było że pracowali od dawna, bez prawie żadnych przerw. Ale przez zmęczenie przebijała się wielka radość. W pierwszym rzędzie stało dobrze znane trio gryfonów. obok nich znajdowała się cała Gwardia Dumbledore'a oraz George z Fredem, który po ciężkich zabiegach i rehabilitacji wrócił do siebie, pomimo tego że przez jakiś czas był na skraju śmierci. Za tą gromadą kłębiło się mnóstwo osób z domu węża. Prawie cały Slytherin po śmierci Czarnego Pana "nawrócił się". Niektórzy naprawdę cieszyli się z końca niewoli, a niektórzy robili to, aby uniknąć wyroku w Azkabanie. Chyba jedynym który od czasu wojny nie pokazał się publicznie był Dracon Malfoy. Na początku krążyły pogłoski, że popełnił samobójstwo aby dołączyć do ojca, ale po tygodniu jeden z reporterów "Proroka" zobaczył go w oknie Malfoy Manor, upitego i rozwalającego większość przedmiotów które stanęły na jego drodze do kanapy, na której, położył się byłoby zbyt delikatnym określeniem, rozwalił się i zasnął płytkim snem, a z ust spływała mu stróżka śliny. Jednogłośnie stwierdzono że należy po prostu dać mu spokój, bo prędzej zacznie rzucać klątwami w kogokolwiek kto się do niego zbliży niż zacząłby tłumaczyć co jest przyczyną jego stanu. Dziewczyna otrząsnęła się z chwilowego zamyślenia, ponieważ wpatrzona w fotografię prawie wpakowała sobie łyżkę z mlekiem w sam środek czoła, szybko skończyła jedzenie, wstała, zerknęła na wychodnym w lustro i lekko poprawiła fryzurę, po czym uśmiechnęła się do odbicia i wyszła z domu.
~
Miałam dość duży dylemat czy wstawić to co mam, czy napisać dłuższy rozdział, ale postanowiłam, że lepiej nie przesadzać i resztę zostawiam na rozdział 2 :)